środa, 12 maja 2010

No i wiem na 100%.
Szósty, siódmy tydzień. Widziałam już nawet serduszko.
Dziwnie się czuję, kiedy już wiem na pewno.
Nie czekałam na to. Nie spodziewałam się.
Ale chyba się cieszę...
Gdzieś tam we mnie coś płonie... :)
Tylko jak ja sobie poradzę jako rodzic...

11 komentarzy:

  1. Poradzisz sobie;-) Śpiewająco;-)
    Masz inną opcję, jak się cieszyć??? Oraz, gratuluję, bo nie ma chyba większej magii na świecie, niż macierzyństwo. Wiem co mówię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie odzywałam sie wcześniej, bo to tak łatwo cokolwiek powiedzieć, gdy to ktoś inny czeka..., ale się ogromnie cieszę i czuję, że TY się też cieszysz- tam właśnie gdzie to coś płonie:) i dasz sobie radę- DASZ! a jakby inaczej?:)
    pozdrawiam ciepło i dbaj o siebie:)
    też bym się pewnie bała na początku (ba to przede mną) ale jeszcze raz powiem DASZ RADE! a mamą będziesz cudną:) jakby nie było będziesz mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  3. .... ciesz się z cudu ,który w Tobie się dokonuje...........dbaj o siebie i CZEKAJ z miłością na nowego człowieka......jesteś mądrą kobietą...więc dasz sobie radę ........

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta rada jest w nas. Tak to już jest, że z tym się rodzimy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Ja tez się bałam,a jednak się udało:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała wiadomość, bąbelki są super :)
    Ja też myślę, że sobie poradzisz, jak te całe zastępy przez nami ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. trzymam za Ciebie kciuki, bycie rodzicem TO najpiękniejsza i najtrudniejsza zarazem funkcja, którą dano nam sprawować. Pozdrawiam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  8. jak każdy rodzic...no może prawie...Ale Ty znakomicie:):)świetna wiadomość:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze :) dawno mnie tutaj nie było, bo ogólnie mnie nie było... gratuluję Ci! Bądź dzielna! :) wierz w siebie :) Całuję!

    OdpowiedzUsuń